Luty w pełni, wszystkie podsumowania poprzedniego roku za nami. Można w pełni skupić się na nowościach. W szóstej części „Nie Znasz” pytamy wielkie głowy z BBC, co zarządzi naszymi odtwarzaczami w 2017. Najpierw poznajcie jednak moją ulubioną płytę stycznia.

Dzisiejszy odcinek cyklu zaczynamy od przedstawienia zespołu, który mógł i powinien się tu pojawić już wcześniej. Sam nie jestem w stanie stwierdzić, skąd ta zwłoka, ale przyłapałem się ostatnio na słuchaniu wydanej 20 stycznia płyty po kilka razy dziennie. Jej tytuł to „Apocalipstick”, a zespół, który ją wydał nazywa się Cherry Glazerr.

Wspomniany album nie jest pierwszą w dorobku kapeli dowodzonej przez Clementine Creevy, ale i tak można ją uznać za nowy początek. O zespole zrobiło się dosyć głośno w 2013 roku, kiedy po wydaniu debiutanckiej kasety wystąpił na festiwalu Burgerama, gdzie został zauważony przez Hediego Slimane – dyrektora kreatywnego marki Yves Saint Laurent. W efekcie grupa została zaproszona na koncert w Paryżu, a jeden z jej utworów – „Trick Or Treat Dancefloor” wykorzystany w kampanii reklamowej YSL.

Na fali sukcesu Cherry Glazerr wydali album z prawdziwego zdarzenia, po czym wszyscy członkowie z wyjątkiem Creevy opuścili grupę. Wokalistka stanęła przed zadaniem odbudowania składu, jednocześnie zmieniając wydawcę – z Burger Records na Secretly Canadian – i przede wszystkim styl, czego efektem jest wspomniany „Apocalipstick”.

No właśnie – styl – fani mody, którzy pamiętają „Trick Or Treat Dancefloor” mogą być zdziwieni aktualnym brzmieniem grupy. Jest ostrzej, bardziej gitarowo i w klimacie indie rocka z lat 90., aniżeli indie popu, ale wciąż na pierwszy plan wybijają się chwytliwe melodie. Płyta została doceniona przez niezalowe amerykańskie rozgłośnie, a Cherry Glazerr powoli staje się jednym z czołowych zespołów tamtejszej alternatywy. Mam nadzieję, że tym razem na stałe!



Na początku każdego roku oczy fanów muzyki zwrócone są na kultowy ranking „BBC Sound Of” typujący wykonawców, którzy najbardziej namieszają w ciągu najbliższych 12 miesięcy. Do tej pory wygrywali go między innymi Years & Years, Haim, Sam Smith czy Ellie Goulding. W tym roku jego czołówka zdominowana została przez wykonawców R’n’B, a wygrała go nasza kolejna bohaterka – Ray BLK.

W wyścigu o ten prestiżowy tytuł artystka wyprzedziła między innymi Rag n’ Bone Mana (2. miejsce) i AndersonaPaaka, który wśród wielu uchodził za faworyta całego konkursu, ale zadowolić musiał się samą nominacją. Czym więc Ray – a właściwie Rita Ekwere – zdobyła uznanie jurorów? Zacznijmy od samej muzyki, którą krytycy i coraz liczniejsza publiczność charakteryzują krótko, aczkolwiek nobilitująco, nazywając artystkę „brytyjską Lauryn Hill”. Sama Ray przyznaje się raczej do inspiracji Missy Elliott i Lil Kim, co słychać w jej tekstach.

Ray BLK wyróżnia się także podejściem do wydawania muzyki – swój debiutancki minialbum – „Durt” wydała samodzielnie, aby w pełni zachować kontrolę i wszystkie prawa do swojej twórczości. Sama szczerze przyznaje, że pieniądze na jego wydanie zarobiła pracując w agencji reklamowej. Brak wsparcia dużej wytwórni nie przeszkodził jej jednak w pozyskaniu kilku ciekawych współpracowników – na „Durt” gościnnie udzielili się chociażby Stormzy, Wretch 32 i SG Lewis. Wytwórnia nie była też potrzebna, aby artystką zainteresowało się BBC. Wygrana w rankingu „Sound Of” to z reguły samospełniająca się przepowiednia – to będzie rok tej dziewczyny.



Wśród finalistów plebiscytu „Sound Of” znalazło się też miejsce dla ostatnich bohaterów dzisiejszego odcinka – zespołu Cabbage. I spośród piętnastu wykonawców, jest to twór najbardziej osobliwy. Co wśród wielkich nadziei R’n’B, rapu i indie popu robi dziwaczny, post-punkowy zespół grający ociekające czarnym humorem piosenki o Korei Północnej i Donaldzie Trumpie?

Otóż okazuje się, że pasuje tam idealnie. W końcu powyższe tematy, a szczególnie nowy Prezydent Stanów Zjednoczonych nie schodzą z pierwszych stron gazet i najprawdopodobniej zdominują je przez cały rok. A to idealna sytuacja dla miłośników dwóch rzeczy – brytyjskiego humoru i politycznie zaangażowanego post-punku. Te cechy idealnie łączy w sobie właśnie Cabbage.

Wydana 6 stycznia płyta „Young, Dumb and Full of…” to jedna z najbardziej hałaśliwych pozycji początku tego roku, a przy tym rzecz o niesamowitym potencjale koncertowym. Z resztą to właśnie występy grupy cieszą się szczególnie dużym uznaniem w Wielkiej Brytanii, przywodząc skojarzenia z Fat White Family (uczestnicy zeszłorocznego Soundrive Festivalu wiedzą, jak duży to komplement), a także – według niektórych mediów – z legendarnymi The Stooges. Jak dla mnie – idealnie!



 

Mało Ci nowej muzyki? Sprawdź playlisty #nieZnasz na Spotify:

Posted in Muzyka, NewsTagged , , ,