NME ogłosiło ich (nie-wiemy-już-którą) nadzieją rocka, zaczynali jako supporty Franka Cartera i Royal Blood, a teraz podbijają świat już zupełnie sami! HotWax to trio z Brighton, które już niebawem odwiedzi Polskę na trasie promocyjnej swojej debiutanckiej płyty — Hot Shock. A nam, między jednym koncertem a drugim, opowiedzieli o kulisach powstawania tego albumu.
HotWax zagrają w warszawskim klubie VooDoo już 18 lutego – bilety kupisz tutaj.

She’s Got a Problem
Pierwszy utwór na albumie powstał na bazie zwrotki i refrenu, które Lola złożyła w Logic. To był czas, kiedy zaczynaliśmy słuchać Autolux. Siedziałam wtedy na klifach przy plaży w naszym rodzinnym Hastings, kiedy po raz pierwszy odsłuchałam demo, i absolutnie je pokochałam. Warstwowa gitara prowadząca w demówce bardzo mnie podekscytowała. Tekst opowiada o zauroczeniu kimś i pragnieniu, by czuć dokładnie to, co ta osoba — podczas gdy w rzeczywistości każdy ma swoje własne problemy, które wiszą nad nim jak chmura, gdziekolwiek się znajduje. Lubię w tym utworze to, że jest napędzający niemal przez cały czas i nie ma dużych kontrastów dynamicznych.
Wanna Be A Doll
Pierwsza piosenka, którą napisaliśmy na ten album. Przepisywaliśmy ją na wiele różnych sposobów i ostatecznie wyszła bardzo podobnie do pierwszej wersji — co, jak się okazuje, często się zdarza. To utwór, w którym piszę o sobie z perspektywy kogoś innego, mając świadomość swoich złych, czasem autodestrukcyjnych cech. W studiu z Catherine Marks i Steph Marziano bawiliśmy się pomysłem, żeby nadać jej brzmienie w stylu lat 90., trochę w duchu Dandy Warhols — z harmoniami wokalnymi i tamburynem.
Strange To Be Here
Napisaliśmy tę piosenkę ze Steph w jej studiu w Londynie. Byłam wtedy na etapie życia, kiedy wszystko wydawało się dziwne i trudno było się gdziekolwiek zadomowić — dużo tras koncertowych, osobiste zmiany. Trudno było poczuć komfort. W trasie ma się dużo czasu na myślenie i zaczyna się analizować każdy aspekt swojego życia, rozkładać siebie na części. Myślę, że ta piosenka maluje obraz tego dziwnego stanu i uczucia. W refrenach inspirowaliśmy się shoegaze’em, ale w zwrotkach zachowaliśmy bardziej zwarte i kontrolowane brzmienie. W studiu Lola i Alfie grali razem w sali nagrań na dole, pod reżyserką — świetnie się zgrali, a brzmienie było idealnie ustawione pod ten utwór.
Dress Our Love
Ten utwór opiera się na riffie, który mieliśmy już od jakiegoś czasu. Lubię jego figlarność — jest trochę głupi i bardzo w stylu HotWax. Podczas pisania ciągle próbowaliśmy zmieniać pewne fragmenty, bo coś wydawało się nie do końca pasować, było lekko niewygodne. Chciałam to zachować, bo idealnie oddaje sens piosenki: „Dress our love into my favourite costume and I’ll dress our love into a wonderful gift”. To o sytuacji, gdy coś w życiu nie działa — relacja czy cokolwiek innego — ale można to „przebrać” w coś bardziej efektownego, bardziej pozytywnego, niż jest w rzeczywistości.
Hard Goodbye
Mieliśmy ten niski, powolny riff basowy inspirowany PJ Harvey i przynieśliśmy go do Steph w Londynie. Zasugerowała, żeby zagrać go w podwójnym tempie i utwór szybko przyjął nową formę. Pisząc go w studiu, wyobrażałam sobie, jak gramy go na żywo na scenie, co pomogło mi tworzyć partie, które będą fajne do wykonywania koncertowo. Demo z szybkim rytmem perkusji było dość popowe i elektroniczne, bo użyliśmy zaprogramowanych bębnów. Gdy zaczęliśmy grać wszystko razem w pomieszczeniu, nabrało to bardziej namiętnego, punkowego charakteru — co wolałam. Teraz gramy ten utwór jeszcze mocniej i szybciej, więc nazywam go „goodbye hard” haha. Piosenka opowiada o relacji, której kurczowo się trzymasz, choć dobiega końca. Refreny są jak powolne uwalnianie. Chcę, by ten utwór dawał poczucie siły, uniesienia i wolności.
One More Reason
Kiedy byliśmy w studiu Stelli w Joshua Tree, improwizowaliśmy razem i Lola zaczęła grać ten riff basowy. Stella od razu powiedziała: „Musimy to nagrać”. Zarejestrowaliśmy to jako jam i przez kolejne miesiące dopracowywaliśmy „One More Reason”. Chcieliśmy, żeby brzmiał jak otwierający numer festiwalowego seta — bezlitosny i uzależniający. To o kochaniu kogoś tak bardzo, że aż zaczynasz tego nienawidzić — co też jest bezlitosne i uzależniające.
In Her Bedroom
Piosenka o intensywnych uczuciach, które stają się destrukcyjne — o czymś dobrym, co przeradza się w coś złego. Można kochać za bardzo, obsesyjnie; rzeczy, które są wspaniałe, mogą zacząć boleć. Chciałam, żeby ten utwór brzmiał jak spleśniały, wilgotny materac — z lepką, mroczną obrazowością i intensywnym, surrealnym klimatem. Lola początkowo napisała go na pianinie i chcieliśmy zostawić go w tej formie, ale gdy powstał tekst, bardziej pasowała drażniąca, przesterowana gitara.
Chip My Teeth For You
Napisaliśmy ten utwór po okresie intensywnego słuchania Autolux i Sonic Youth. To był pierwszy numer, który nagraliśmy z Catherine i Steph. Ekscytacja związana z jego rejestracją była tak silna, że dodała mi pewności co do całego albumu. Tekstowo ta piosenka bardzo wiele dla mnie znaczy i myślę, że dobrze oddaje temat całej płyty. Chodzi o to, by dawać z siebie wszystko — aż do autodestrukcji — dla kogoś lub czegoś, co się kocha, i zastanawiać się, czy ta druga strona zrobiłaby to samo. Wkładanie każdej myśli, emocji i każdej uncji energii w coś, co jednocześnie daje poczucie wyzwolenia.
Lights On
Napisaliśmy ten utwór w Joshua Tree i nagraliśmy go u Stelli. Całe to miejsce i doświadczenie były magiczne — tak spokojne i ciche, mimo że w tym czasie szalała ogromna burza wiatrowa! Stella miała fajny bas z płaskimi strunami i vintage’owy tape echo z efektem chorus, co zainspirowało riff basowy w refrenie. Stella zagrała też na perkusji — to było niesamowite doświadczenie. Piosenka oddaje uczucie, które towarzyszy nam, gdy jesteśmy długo poza domem, a życie tam toczy się dalej i wszystko się zmienia. Zastanawiasz się, jak będzie wyglądać, gdy wrócisz.
Pharmacy
Ten utwór jest o odnajdywaniu spokoju jako osoba lękowa. Apteki zawsze dawały mi poczucie bezpieczeństwa — chyba przez jakąś dziwną nostalgię. Miałam wyraźny obraz chaotycznej, ruchliwej ulicy, a po drugiej stronie apteki, która symbolizuje spokój i bezpieczne miejsce — z zielonym krzyżem. To był pierwszy utwór nagrany na album, zrobiliśmy go ze Stellą w Joshua Tree, co wydawało się idealnym miejscem, by uchwycić klimat tej piosenki. Chcieliśmy zachować go możliwie blisko wersji demo i utrzymać minimalistyczną formę. To dobry sposób na zakończenie albumu — jako forma ukojenia.
