Artykuł, Muzyka, News

NewTone: premiery 24/18

Mundial zaczął się także u nas. W tym tygodniu najlepiej prezentują się reprezentacje Australii i USA, ale fani innych krajów znajdą coś dla siebie na – jak zwykle – przepastnej liście nowych singli. Zapraszamy!

Rolling Blackouts Coastal Fever – Hope Downs (15.06) // jangle pop

Kiedy Rolling Blackouts Coastal Fever wydawali swoje dwie świetne epki, mówiono, że kiedy wszyscy inni starają się jak najbardziej udziwniać swoje kawałki, oni po prostu szlifują doskonałe refreny. Pierwsze LP w ich dorobku tylko to potwierdza. Te dziesięć kawałków to murowany hit za hitem. A przy tym słucha się ich zupełnie bez żenady. I bardzo szybko wpadają w ucho. Większość albumu słyszeliśmy na żywo w Berlinie i przy pierwszym odsłuchu płyty czuliśmy się jakbyśmy znali je od zawsze. A to zawsze znak jakości! A skoro przy znakach jakości jesteśmy – koniecznie zobaczcie ich na tegorocznym Offie.

Culture Abuse – Bay View (15.06) // noise pop

 

“Starzy” fani (mówimy w końcu o kapeli powstałej w 2013 roku) tego zespołu nie mają łatwo. W pierwszych recenzjach tego albumu pojawiły się zarzuty o zbyt drastyczne złagodzenie brzmienia, brak energii, czy brzmienie przypominające… Smash Mouth. No cóż, starzy fani zwykle są skłonni do bezsensownej przesady. “Bay View” to bardzo przyjemny album, który brzmi jakby Ramones mieszkali w kalifornijskim Bayview właśnie. Tak więc jeśli latem lubicie się wybrać w ramonesce na plażę – to jest Wasz soundtrack. Na zmianę z Wavves, z którymi Culture Abuse wydali w tym roku dwa bardzo fajne single.

Here Lies Man – You Will Know Nothing (15.06) // psychodelic rock

Wśród jednej z recenzji znalazłam idealnie określenie muzyki Here Lies The Men – Black Sabbath grający afrobeat. A tak zupełnie serio – rock psychodeliczny radzi sobie całkiem nieźle, biorąc pod uwagę fakt, że mamy 2018 rok. Czego to zasługa? Chyba wszyscy dobrze wiemy… Utalentowanych muzyków, którzy, jak członkowie tego zespołu, potrafią zgrabnie wykorzystywać riffy w stylu lat 70-tych, jednocześnie brzmiąc świeżo.

Protomartyr – Consolation (15.06) // post-punk

Można powiedzieć, że Protomartyr wydali tę epkę, żeby pochwalić się współpracą z Kelley Deal w dwóch kawałkach. Ale można to też uznać za dużą niesprawiedliwość. Choć kawałki nagrane z gitarzystką The Breeders są niesamowicie dobre (Wheel Of Fortune to w ogóle jeden z numerów roku do tej pory!) to pozostałe dwa numery nie znalazły się na zeszłorocznym “Relatives in Descent” chyba tylko przez przypadek. Świetna płytka!

Girls Names – Stains On Silence (15.06) // post-punk

Czy może być coś bardziej lirycznego od post-punku z Belfastu? Album powstał pod dużą presją, na szczęście muzycy postanowili zostawić miksy, wrócić do swoich codziennych zająć i spotkać się, kiedy naprawdę poczują, ze to już czas nagrać coś nowego. Tak też się stało. Jak sami twierdzą, z oryginalnego materiału niewiele zostało. Naszym zdaniem – wyszło im to na dobre.

Leon Vynehall – Nothing is Still (15.06) // deep house, downtempo

Co prawda muzyka Vynehalla nadaje się bardziej na deszczowe dni i rozprawianie się ze swoimi złymi decyzjami, ale dajmy mu szansę w to gorące, czerwcowe popołudnie. Piękne, nostalgiczne, ze stajni Ninja Tune. To chyba wystarczająca rekomendacja.

Single // EP:

Deafheaven – “Canary Yellow” // blackgaze

Spiritualized – A Perfect Miracle, I’m Your Man // space rock, shoegaze

Alice Glass – Mine // electronic

Girls In Synthesis – We Might Not Make Tomorrow E​.​P // anarcho punk, noise punk

H880 – The Haunted Palace // experimental techno

Echo Beds – Still Body // experimental, industrial

LINGUA IGNOTA – Woe To All (On The Day Of My Wrath) // experimental

Death Bells – Echoes // post-punk

HTRK – Mentions // avant rock, electronic

Jesteśmy na Spotify:

 

Artykuł, Muzyka

NewTone: premiery 16/18

Dzisiaj 4/20 a jutro Record Store Day. Czy można wyobrazić sobie lepszy weekend? My nie możemy, więc szybko zostawiamy tutaj premiery z tego tygodnia i idziemy świętować. Pozdrawiamy.

A Perfect Circle – Eat The Elephant (20.04) // alternatywny rock

Pierwszy od 15 lat album to nie lada wyzwanie dla zespołu. Nie podejrzewam, że Maynard i spółka specjalnie się tym przejmowali, zresztą dla Keenana takie przerwy pomiędzy longplayami to chleb powszedni. Single były dosyć nierówne – od genialnego The Doomed po So Long, And Thanks for All the Fish, którego może lepiej nie wspominać. Album zaczyna się od ballady i leniwie nabiera tempa, pokazując ukochany przez wszystkich rockowy pazur na dobrą sprawę dopiero w czwartym kawałku. APC brzmi jak APC, co jest chyba najlepszą rekomendacją. Keenan i Howerdel nie próbują iść z duchem czasu nie udając kogoś, kim nie są, nie bawią się przesadnie formą. To brzmi jak album dojrzałych muzyków i z pewnością nim jest, czuć na nim spokój i pewność siebie. Jest pięknie, ale brakuje perełek w stylu Pet.

Schröttersburg – Melancholia (19.04) // Post-punk, zimna fala

Nie od dziś wiadomo, że Polacy potrafią w zimną falę. Schröttersburg jest świetnym tego przykładem. Od dłuższego czasu Bat-Cave Productions zapowiadało, że wypuści album roku i od wczoraj możemy się przekonać, czy mówiło prawdę. Do końca 2018 jeszcze sporo czasu, ale trzeba przyznać – Melancholii niewiele brakuje do ideału. Duszny, post-punkowy klimat, przeszywający i emocjonalny wokal wykrzykujący bardzo dobre (polskie) teksty. Ten album spokojnie można umieścić obok polskich klasyków zimniej fali.

Second Still – Equals (19.04) // Post-punk

Jeszcze trochę post-punkowej propagandy, tym razem z kobiecym wokalem. Belgijscy reprezentanci tego gatunku wydali to EP pod patronatem post-punk.com, co chyba jest najlepszą rekomendacją. Na Equals zespół prezentuje swoją bardziej melodyjną, czy jak sami twierdzą – popową stronę, dzięki czemu wydawnictwo ma lekki, czasem wręcz taneczny nastrój. A 26 maja będzie można ich usłyszeć na żywo we Wrocławiu.

Sleep – The Sciences (20.04) // Stoner Doom

Dzisiaj święto 4/20, więc zdarzył się związany z tym cud. Zupełnie niespodziewanie, po 19 latach przerwy, nową płytę wydał Sleep – zespół, który umieścił zamiłowanie do marihuany w stonerze i stoner w metalu. Przez wszystkie te lata tysiące zespołów z całego świata prześcigało się w jak najlepszym podrobieniu muzyki tria z San Jose, ale “The Sciences” ustawia ich znowu w szeregu. Chłopaki ze Sleep nie grają stoner dooma – oni go definiują. No i nie palą marihuany – oni są marihuaną. Dodatkowy plus za to, że nawet instrumentalne kompozycje mają znaczek “Explicit” na Spotify i Tidalu.

Single:

Deafheaven – Honeycomb //  blackgaze

Touche Amore – Green // post-hardcore

Mazzy Star – Quiet, The Winter Harbour // dream pop