Artykuł, Muzyka, News

NewTone: premiery 24/18

Mundial zaczął się także u nas. W tym tygodniu najlepiej prezentują się reprezentacje Australii i USA, ale fani innych krajów znajdą coś dla siebie na – jak zwykle – przepastnej liście nowych singli. Zapraszamy!

Rolling Blackouts Coastal Fever – Hope Downs (15.06) // jangle pop

Kiedy Rolling Blackouts Coastal Fever wydawali swoje dwie świetne epki, mówiono, że kiedy wszyscy inni starają się jak najbardziej udziwniać swoje kawałki, oni po prostu szlifują doskonałe refreny. Pierwsze LP w ich dorobku tylko to potwierdza. Te dziesięć kawałków to murowany hit za hitem. A przy tym słucha się ich zupełnie bez żenady. I bardzo szybko wpadają w ucho. Większość albumu słyszeliśmy na żywo w Berlinie i przy pierwszym odsłuchu płyty czuliśmy się jakbyśmy znali je od zawsze. A to zawsze znak jakości! A skoro przy znakach jakości jesteśmy – koniecznie zobaczcie ich na tegorocznym Offie.

Culture Abuse – Bay View (15.06) // noise pop

 

“Starzy” fani (mówimy w końcu o kapeli powstałej w 2013 roku) tego zespołu nie mają łatwo. W pierwszych recenzjach tego albumu pojawiły się zarzuty o zbyt drastyczne złagodzenie brzmienia, brak energii, czy brzmienie przypominające… Smash Mouth. No cóż, starzy fani zwykle są skłonni do bezsensownej przesady. “Bay View” to bardzo przyjemny album, który brzmi jakby Ramones mieszkali w kalifornijskim Bayview właśnie. Tak więc jeśli latem lubicie się wybrać w ramonesce na plażę – to jest Wasz soundtrack. Na zmianę z Wavves, z którymi Culture Abuse wydali w tym roku dwa bardzo fajne single.

Here Lies Man – You Will Know Nothing (15.06) // psychodelic rock

Wśród jednej z recenzji znalazłam idealnie określenie muzyki Here Lies The Men – Black Sabbath grający afrobeat. A tak zupełnie serio – rock psychodeliczny radzi sobie całkiem nieźle, biorąc pod uwagę fakt, że mamy 2018 rok. Czego to zasługa? Chyba wszyscy dobrze wiemy… Utalentowanych muzyków, którzy, jak członkowie tego zespołu, potrafią zgrabnie wykorzystywać riffy w stylu lat 70-tych, jednocześnie brzmiąc świeżo.

Protomartyr – Consolation (15.06) // post-punk

Można powiedzieć, że Protomartyr wydali tę epkę, żeby pochwalić się współpracą z Kelley Deal w dwóch kawałkach. Ale można to też uznać za dużą niesprawiedliwość. Choć kawałki nagrane z gitarzystką The Breeders są niesamowicie dobre (Wheel Of Fortune to w ogóle jeden z numerów roku do tej pory!) to pozostałe dwa numery nie znalazły się na zeszłorocznym “Relatives in Descent” chyba tylko przez przypadek. Świetna płytka!

Girls Names – Stains On Silence (15.06) // post-punk

Czy może być coś bardziej lirycznego od post-punku z Belfastu? Album powstał pod dużą presją, na szczęście muzycy postanowili zostawić miksy, wrócić do swoich codziennych zająć i spotkać się, kiedy naprawdę poczują, ze to już czas nagrać coś nowego. Tak też się stało. Jak sami twierdzą, z oryginalnego materiału niewiele zostało. Naszym zdaniem – wyszło im to na dobre.

Leon Vynehall – Nothing is Still (15.06) // deep house, downtempo

Co prawda muzyka Vynehalla nadaje się bardziej na deszczowe dni i rozprawianie się ze swoimi złymi decyzjami, ale dajmy mu szansę w to gorące, czerwcowe popołudnie. Piękne, nostalgiczne, ze stajni Ninja Tune. To chyba wystarczająca rekomendacja.

Single // EP:

Deafheaven – “Canary Yellow” // blackgaze

Spiritualized – A Perfect Miracle, I’m Your Man // space rock, shoegaze

Alice Glass – Mine // electronic

Girls In Synthesis – We Might Not Make Tomorrow E​.​P // anarcho punk, noise punk

H880 – The Haunted Palace // experimental techno

Echo Beds – Still Body // experimental, industrial

LINGUA IGNOTA – Woe To All (On The Day Of My Wrath) // experimental

Death Bells – Echoes // post-punk

HTRK – Mentions // avant rock, electronic

Jesteśmy na Spotify:

 

Artykuł, Muzyka

NewTone: premiery 23/18

Po tygodniowych wakacjach wracamy ze zdwojoną siłą. Sprawdźcie, jakie fajne płyty wyszły w tym tygodniu i posłuchajcie nowych singli, które towarzyszyły nam na urlopie, a także w najgorszych, pierwszych dniach powrotu do pracy.

Uniform & The Body – Mental Wounds Not Healing (08.06) // power electronics

 

The Body prezentują kolejną w tym roku płytę, która świetnie wpisuje się w ich jasno określony styl. Nie ma się co oszukiwać – ci, którzy słyszeli ostatnią samodzielną płytę duetu z Little Rock albo ich współpracę z Full Of Hell, nie będą niczym zaskoczeni. Jednocześnie nie będą też zawiedzeni, bo zarówno The Body, jak i Uniform odwalają tu kawał dobrej roboty. W efekcie mamy album, który bierze po 50% z twórczości każdego składu i miksuje to w idealnych proporcjach. Jest brudno, demonicznie, ale nie brakuje też ciekawej motoryki. Tak, jak lubimy.

Snail Mail – Lush (08.06) // indie rock

Pełnoprawne debiutanckie LP zespołu Lindsey Jordan nie przynosi może takich oczywistych hitów, jakie znaleźć można na poprzedzających EPkach, ale i tak jest bardzo dobrze. I choć niby mamy tu do czynienia ze słonecznym, amerykańskim indie przełamanym ponurą atmosferą – czyli stylówą ograną już do przesady – Snail Mail ma w sobie to coś, co przykuwa uwagę. A to bardzo duży plus w przypadku takiej muzyki. Sądząc po całkiem sporym hype’ie na tę kapelę, można domyślić się, że nie tylko naszą.

Young Widows – DECAYED: Ten Years of Cities, Wounds, Lightness and Pain (08.06) // post-hardcore

Właśnie mija dziesięć lat od wydania pierwszej płyty Young Widows i ekipa z Louisville postanowiła uczcić to wydając album z nieopublikowanymi kawałkami, jakie stworzyli od 2008 do 2018 roku. Zastosowali przy tym ciekawy zabieg – piosenki na tym wydawnictwie ułożone są chronologicznie, ale od najnowszych do najstarszych. Zaczyna się zatem całkiem atmosferycznie, a kończy na post-hardcore’owym napierdalaniu z wyraźnymi inspiracjami Shellac i Melvinsami. I w sumie jak na płytę z “odrzutami” jest bardzo dobrze. Na pewno brzmi to lepiej niż ostatnie regularne płyty tych drugich.

 

Single:

Interpol – The Rover // post-punk

Nothing – ZERO DAY // shoegaze

IDLES – Danny Nedelko // post-punk

FIDLAR – Have a Cigar (ft. Dr. Dre and AM) // garage punk, hip hop

Black Asteroid ft. Cold Cave – Sun Explodes (Headless Horseman Remix)

Weezer – Africa // indie rock

Tommy Cash – Little Molly // trap rap

Gorillaz – Humility // art-pop

The KVB – Above Us // post-punk, shoegaze

The Soft Moon – Like a Father // post-punk

AD.UL.T – Pole Shift

Preoccupations – Decompose // post-punk

Suede – The Invisibles // britpop

PIG – Morphine Machine // industrial

Selofan – I am Addicted // darkwave

Acid Vatican – Repent Motherfucker (S^RIN Remix) // techno

Shiny Darkly – WW

SDH Semiotics Department Of Heteronyms – The Scent

She Past Away – SOLUK // darkwave

Isolated Youth – Safety (Qual Remix)

Tuscoma – Aerial Views Over Barcelona // post-hardcore, noise rock

Dead Cross – Shillelagh (Panicker Remix)

Gota – Victim // sadrock

 

Artykuł, Muzyka, Video

Sunday pRICZings, vol. 25

Odpadki. Pozostałości. Resztki. Nieczystości. Śmieci.

Za Wikipedią: Odpady to każda substancja lub przedmiot, których posiadacz pozbywa się, zamierza pozbyć się lub do ich pozbycia się jest obowiązany. Innymi słowy, jest to coś, czego już nie potrzebujemy, czego nie chcemy widzieć, słyszeć ani czuć. Właściwie, jest to coś, z czym każdy normalny człowiek nie chce mieć już absolutnie nic wspólnego. I tu właśnie na scenę wkraczam ja, zapięty pod samą szyję w kombinezonie ochronnym, w masce na twarzy i zapasem tlenu na plecach, w specjalnych rękawiczkach i butach, które chronią mnie przed ubrudzeniem, brodzę w odpadkach ludzkości, wyszukując dla was perełki wśród tego, czym gardzicie i o czym nie chcecie więcej myśleć. Moją misją w całym tym gąszczu odpadków jest uświadomienie wam, moi drodzy, co zostawiacie za sobą, przed czym się bronicie, czego się boicie, co sprawia, że zimny pot pojawia się na waszych czołach w momencie, w którym czytacie te słowa.

To nie jest coś, co lubię robić. Jednak jest to coś, co musi być zrobione.

Wszystko musi równać się sobie na tym świecie i gdyby większość ludzi myślała podobnie, żylibyśmy w pieprzonym raju. Nie ma nic ważniejszego od sprawiedliwości, bez niej jesteśmy tylko małymi dziećmi bez żadnego nadzoru rodzicielskiego, które uważając to za pewną formę zabawy urywają psom ogony i podpalają bezdomnych, wyzywają niepełnosprawnych kolegów na boisku szkolnym do wtóru innych dzieci, psują nie swoje zabawki, gardzą kanapką z dżemem na śniadanie i to wszystko bez absolutnie żadnych konsekwencji. Czasami wydaje mi się, iż zasada „oko za oko” jest jedyną słuszną drogą dla naszego gatunku. Może więc obecny model egzekucyjny nie bardzo się sprawdza, ale kim jestem, by to kwestionować?

Nie wierzę w instytucje, nie mają one dla mnie większego znaczenia.

Żyję w mojej głowie i w niej jestem królem własnego królestwa. Dlaczego mam się przejmować światem, który nie odpowiada moim standardom? Jesteśmy dwoma osobnymi bytami, mimo to, ulepieni z tej samej kosmicznej materii, przyciągamy się w jakiś dziwny sposób, przenikając się nawzajem raz na jakiś czas, w tańcu, który można nazwać jedynie chaotycznym tangiem nad brzegiem przepaści. Tango Chaos, wszelkie prawa do tej nazwy zastrzeżone.

Jest późno, gdy piszę te słowa i wydaje mi się, że tracę powoli wątek, więc wróćmy do tego, o czym jest dzisiejsze kazanie. A jest ono o wyrażeniu „Trash” i co to tak naprawdę oznacza w przypadku mojej skrobaniny dla Undertone. Zajmuję się tutaj w wolnej chwili wyszukiwaniem dla was samej esencji Trashu, kwintesencji złego gustu, fundamentu kiczu, istoty tandety. Innymi słowy próbuję wyłuskać diament z tej zbieraniny odpadków, które zostały zepchnięte na margines społeczny. Po co właściwie, pytacie? Ano jest to nic innego, jak produkt ludzkości, coś odrzuconego przez was, stłamszonego, zgniecionego, wymiętoszonego, strawionego i wydalonego. Z czystej przekory serwuję wam wasze własne odpadki, po to tylko, by przypomnieć wam coś, o czym pamiętać nie chcecie. Bo uważam, że samoświadomość jest w pewnym sensie wybawieniem. Bo zasługuje na to bardzo mały procent społeczeństwa. Bo to, co powinno być czystą formalnością, jest największą niesprawiedliwością świata. Bo zdawanie sobie sprawy z własnych słabości jest oznaką najwyższej formy trzeźwości umysłu. Bo nie powinniście zasypiać bez problemów. Bo materia rzeczywistości jest krucha. Bo podtytuł tej serii powinien brzmieć „Pop-nihilizm” (wszelkie prawa zastrzeżone). Bo nie chcę się tym zachwycać samemu. Bo czuję, że ktoś tam, gdzieś tam, rozumuje tak, jak ja. Bo jestem nienormalny. Bo jestem normalny w swoim królestwie. Bo potrzebujecie uważnie czytać moje kazania. Bo musicie czytać między linijkami. Bo mogę tu udawać, że jestem mądry. Bo jestem mądry. Bo świat ma o wiele więcej do zaoferowania niż sądzicie. Bo choć trochę was to ciekawi. Bo jestem szczery do bólu. Bo nie potrafię okłamywać własnych parafian. Bo wiecie w głębi duszy, że mówię prawdę. Bo jecie śmieci a śmieci jedzą was. Bo jest to pewnego rodzaju deklaracja. Bo jest to w jakiś sposób terapia. Bo po tym zawsze lepiej się czuję. Bo ścigam się tylko sam ze sobą. Bo dziś jest odcinek specjalny. Bo obchodzimy wspólnie mały jubileusz. Bo ludzie czytają już tylko Internet. Bo nie wiem o co chodzi w dzisiejszym klipie. Bo nie potrafię tańczyć za dobrze. Bo chciałbym żebyście wy tańczyli tak dobrze. Bo przypomina mi to nieco Saturatora. Bo świat potrzebuje więcej takich rzeczy. Bo świat nie jest na to gotowy. Bo dziś jest niedziela i to jest wasze kazanie. Bo jeśli mam czym, zawsze chętnie się podzielę. Bo uznałem, że czas już na to. Bo dawno nic nie było. Bo czas już kończyć. Bo następny klip jest już w kolejce. Bo mimo usilnych modłów, niebo nie pęka od tak na pół, a ziemia nie rozwiera się szeroko sama z siebie, by pochłonąć nas w całości. Bo zobaczymy się ponownie wkrótce.

Gdy już nauczycie się tak tańczyć.

 

Artykuł, Muzyka, News

NewTone: premiery 21/18

Redakcja Undertone na koniec tego tygodnia wybiera się do Berlina, ale zamiast pakować się i przygotowywać do czekających nas tam przygód, ten piątek poświęciliśmy – jak zwykle – słuchaniu premier. Co z tego wynikło? Zobaczcie sami!

Jo Passed – Their Prime (25.05) // indie rock, noise rock

Kolejny tegoroczny debiut w barwach Sub Popu i kolejny strzał w dziesiątkę. Jo Passed to niby kapela indie rockowa, ale fani ładnych piosenek będą mieli tu niezły zgrzyt. Zespół lubuje się bowiem w hałasach i dysonansach godnych największych kapel noise rockowych. Dodajmy do tego shoegaze’owy wokal i często łamiące się rytmy i mamy prawdziwą bombę. A jednak gdyby poleciało to w jakimś “rockowym” radiu, nikt by chyba nie narzekał.

Ugory – Matko Ciszy (25.05) // sludge, ambient

Długo wyczekiwany krążek Ugorów nie zawodzi, a pozostawia po sobie prawdziwą dziurę w sercu i duszy.  Tym razem do każdego utworu powstały osobne klipy, które idealnie dopełniają niepokojący klimat płyty. Tutaj możecie przeczytać, co sam zespół ma do powiedzenia na temat Matko Ciszy.

LICE – It All Worked out Great, Vol. 2 (24.05) // post-punk

Dlaczego LICE podzielili ten album na dwie części pozostanie tajemnicą, ale cóż – kontynuacja opisywanej kilka tygodni temu EPki trafiła do internetu, a zestaw dwóch płytek sprzedawany jest także fizycznie. “Dwójka” jest jednocześnie bardziej szalona i mniej szalona od “jedynki”. Cztery zawarte tu kawałki są dużo krótsze od tych z pierwszej części, a co za tym idzie – mniej w nich eksperymentów. Z drugiej strony od drugiego numeru do końca, EPka przewala się po słuchaczu jak huragan. I co ciekawe – pozostawia olbrzymi niedosyt. Polecamy słuchanie w zestawie.

Wooden Shjips – V. (25.05) // neo-psychedelia, space rock

Twórczość Ripleya Johnsona nie należy do szczególnie eklektycznej stylistycznie. Wręcz przeciwnie – czy to słuchając Moon Duo, czy Wooden Shjips od razu wiadomo, że za wszystkim stoi ten charakterystyczny brodacz. No ale jednocześnie nie schodzi on nigdy poniżej pewnego poziomu. I tak samo jest tym razem. Piąta  – jak łatwo się domyślić – płyta Wooden Shjips to zbiór pięknych, psychodelicznych piosenek. Idealna do leniwego wylegiwania się na słońcu. Albo deszczu. Albo jak sobie chcesz. Polecamy.

Single/ EP:

None – Hypnophobia EP (19.05)// Coldwave

The Oh Sees – Overthrown (21.05) // psych-punk

Death Grips – Flies (22.05) // experimental hip hop

 

Amanda Palmer & Jasmine Power – Mr. Weinstein Will See You Now (23.05)

A.D. Mana – Body Of Glass (22.05) // post-punk, synth-pop

 

Uniform & The Body – Come And See (17.05)

 

Liars – Liquorice (23.05) // electro-industrial

Fufanu – Hourglass (25.05) // post-punk

 

 

Artykuł, Muzyka

NewTone: premiery 19/18

Zwykle wiemy czego się spodziewać po nowych płytach, zanim one wyjdą. Toteż dzisiaj – za sprawą Arctic Monkeys – mieliśmy całkiem duże wyzwanie. Ale podołaliśmy, żyjemy i – jak co tydzień – prezentujemy premiery z tego tygodnia!

Arctic Monkeys – Tranquility Base Hotel & Casino (11.05) // indie rock

Arctic Monkeys postanowili zagrać na nosie swoim fanom. Oczekiwaliście hitów? No cóż – przed wydaniem płyty Małpy nie wypuściły nawet żadnego singla. Powodem może być fakt, iż ta płyta zupełnie pozbawiona jest przebojowych momentów… i dobrze! Całość broni się ciekawym, psychodelicznym klimatem i zupełnie odstaje od dotychczasowej twórczości zespołu. Jak na skład o takiej pozycji na światowym rynku to bardzo odważny ruch. I, chociażby za to (obok mimo wszystko fajnej muzyki) należy się pochwała. Nie przeszkadza nam nawet, że trochę jednak brzmi to jak solowy album Alexa Turnera.

Beach House – 7 (11.05) // dream pop

O leniwej atmosferze możemy mówić także w przypadku, ale tutaj nie ma przy tym żadnego zaskoczenia. Duet z Baltimore doszlifował warsztat i stworzył swoje najlepsze dzieło dotychczas! Oniryczne melodie przecinane są pojedynczymi, bardzo przebojowymi hitami, a w niemal każdym kawałku uwagę przykuwa jakiś nietypowy, ciekawy motyw. Warto było czekać!

La Luz – Floating Features (11.05) // surf rock

Choć cały świat uparcie klasyfikuje dziewczyny z La Luz jako przedstawicieli surf rocka, na “Floating Features” bliżej im raczej do psychodelii. No ale, zgadza się przynajmniej czynnik słońca – bo mimo wszystko tego w tej muzyce nie brakuje. W dodatku takie kawałki jak “California Finally” mają szansę zagościć w odtwarzaczach na dłużej – przynajmniej do końca wakacji. A to świetnie się składa, bo w ostatni weekend przed powrotem młodzieży do szkoły, La Luz zagrają na Soundrive Festivalu w Gdańsku!

Wczasy – Zawody (11.05) // synth-pop, new romantic

Nie wiem, o co chodzi z tymi poznaniakami, ale potrafią się bawić słowem, jak mało kto. Wczasy godnie reprezentują więc swoje regiony, a może nawet podnoszą wysoko poprzeczkę? Proste i pozornie infantylne teksty skrywają dosyć bolesną tematykę – od złamanych serc przez nieudane imprezy po poczucie bezsensu pracy czy życia. Życie w pigułce! Dzięki bogu wszystko okraszone jest błyskotliwym poczuciem humoru, bo chyba naprawdę płakałbym po każdym przesłuchaniu Zawodów. A album jest zbyt dobry, żeby odstawiać go na półkę. Poza warstwą liryczną dostajemy idealne połączenie zimnej fali, synth popu i new romantic. Złoto, cudo, Wczasy mają nowych psychofanów!

VOID // GIST – Cuts (8.05) // post-punk

Cześć, to ja, reinkarnacja Iana Curtisa. Tęsknisz za moim wokalem? Nic się nie martw, śpiewam w VOID // GIST i właśnie wydaliśmy nowy album. Chcesz zobaczyć, czy na żywo też jesteśmy do siebie podobni? To świetnie się składa, bo 26 maja zagramy we Wrocławiu na Return To The Batcave.

Artificial Pleasure – The Bitter End (11.05) // post-punk

Pisaliśmy o nich w Nie Znasz mniej więcej rok temu i zapowiadaliśmy, że – przynajmniej dla niektórych – ich kawałki będą hitami wakacji. No cóż, przynajmniej wyrobili się na lato 2018. W międzyczasie zagrali już nawet w Polsce (Soundrive Festival), dzięki czemu ten materiał jest już nam poniekąd znany. Mamy tu do czynienia z czystym hołdem dla “Let’s Dance” Davida Bowiego i twórczości Talking Heads. Zespół nawet przez chwilę nie wychyla się poza te ramy, ale poruszą się w nich z prawdziwą gracją. Przez niemalże całą długość płyty chce się tańczyć, choć wcale nie jest wesoło – nawet kiedy wokalista śpiewa “I’m ready to die tonight” i “I only drag you down”, towarzyszy mu disco-funkujący bas. To co, może potańczymy w te wakacje?

Single/EP:

Death Grips – Streaky (05.05) // experimental hip-hop


VV and the Void – God Machine (10.05) // cold wave

Cavalcades – A Small Decline Blocks Everything Out EP (11.05) // punk

… na deser mini dokument ze wspólnej trasy ho99o9 i 3TEETH

Znajdziecie nas na Spotify:

Artykuł, Muzyka

NewTone: premiery 18/18

Jak mija majówka? W dzisiejszych premierach znajdzie się coś dla tych, którzy wylegują się gdzieś na słońcu i dla tych, którzy mimo wszystko siedzą w pracy. No i wyjątkowo dużo ciekawych singli. Sprawdźcie to koniecznie!

Iceage – Beyondless (04.05) // post-punk

To chyba najbardziej przez nas oczekiwany album tego tygodnia. I zdecydowanie nie zawodzi, choć trochę zaskakuje. Czym? Przede wszystkim jakąś dziwną jak na tych Duńczyków, radosną atmosferą, która bije przynajmniej z 70% albumu. Sam fakt, że zaczynają go numerem o tytule “Hurrah” daje do myślenia. Nieco posępniej, zapewne ku uciesze hardkorowych fanów, robi się pod koniec. Niezależnie od tego, Iceage trzyma bardzo wysoki poziom i dalej definiuje swój własny podgatunek post-punku. Czekamy na koncert w Gdańsku!

Venetian Snares x Daniel Lanois (04.05) // breakcore

Współpraca mistrza breakcore’u ze słynnym producentem płyt U2 mogła wydawać się zadziwiająca, a wręcz nieprawdopodobna. Okazuje się jednak, że wyszło całkiem klimatycznie i w dziwny sposób przyjemnie. Lanois odpowiada na tej płycie głównie za gitarę, na której tworzy leniwe dźwiękowe plamy stanowiące tło dla typowych dla Venetian Snaresa glitchowych bitów. Świetna płyta dla tych, którzy pomimo majówki muszą pracować. No i oczywiście dla fanów jej twórców, chociaż coś nam mówi, że bardziej zadowoleni będą miłośnicy VS-a.

Belly – Dove (04.05) // indie rock

Historia tego zespołu nierozerwalnie łączy się z The Breeders. Tanya Donelly – liderka Belly była bowiem jedną z założycielek kapeli kojarzonej głównie z Kim Deal. Szybko jednak odeszła i skupiła się na swoim kolejnym zespole – właśnie Belly. Dzisiaj ta kapela wraca z pierwszą płytą po 23 latach nieobecności. O dziwo następuje to kilka tygodni po wielkim powrocie The Breeders. Przypadek? Zapewne tak, choć niejako wymusza to porównania. Jak wypada w nich Belly? “Dove” to chyba bardziej przebojowa płyta od “All Nerve”, ale bardziej osadzona w amerykańskim folku. Wielu fanów indie rocka spod naszej szerokości geograficznej może to zniechęcić, ale dla tych bardziej wytrwałych będzie to bardzo miła ciekawostka.

Single:

Protomartyr – Wheel of Fortune (feat. Kelley Deal) // post-punk

Young Fathers – Toy // hip-hop

Sexy Suicide – Iron City // synth-pop

Zeal & Ardor – Waste // avant-garde metal

Dead Cross – My Perfect Prisoner // (trash) metal

King Dude & Myrkur – Winner Takes It All (Abba cover)

Kikimora – Teresa of Avila // metal

Haunted Horses – Cold Medicine // industrial punk

Beach House – Black Car // dream pop

Metal Mother – Pris //synthpop, pagan jazz

LIFE – Grown Up //post-punk

TT – The Dream //art pop

The Plainviews – Bladerunner //noise rock

Pigeon – Couches // noise rock

Znajdziecie nas na Spotify: