W porównaniu z poprzednim tygodniem, zestawienie aktualnych premier jest trochę skromniejsze. Dziesiąty tydzień 2018 roku nie obfituje w premiery, ale za to w duże nazwiska. Znajdzie się coś dla każdego!

Ministry – AmeriKKKant (09.03)

 

Komentarz Ministry do tego, co aktualnie dzieje się w USA i na świecie był tylko kwestią czasu – pomimo, że Al już 10 lat temu zapowiadał, że nie nagrają nic więcej. Na szczęście nie ma się czego wstydzić, bo ameriKKKant to kawał wkurwionego, industrialnego grania. Słuchając Antify ciężko znaleźć kontrargument na zarzut, że powtarzają te same patentyale ciężko też zaprzeczyć, że to naprawdę dobry singiel. Jest kilka smaczków na albumie, ale jeżeli byliście na bieżąco z zapowiedziami, już raczej nic Was nie zaskoczy. A jeżeli nie byliście – oszczędźcie sobie nerwów i nie oglądajcie klipów.

Young Fathers – Cocoa Sugar (09.03)

 

Niby wszystko okej, ale brakuje mocnych akcentów jak w przypadku poprzednich wydawnictw. Tak naprawdę wszystkie single (poza TOY), które zostały wypuszczone przed premierą, to na szczęście najsłabsze punkty Cocoa Sugar, mimo to cały album jest dosyć płaski. Z jednej strony słychać dojrzałość i drogę, jaką chłopcy przeszli od pierwszej i drugiej kasety, z drugiej utracili ten brud i zadziorność i są po prostu kolejnym alternatywnym zespołem polecanym przez Pitchfork. Mimo to ich występy na żywo to jedna z najlepszych rzeczy, jakie mogą Wam się przytrafić w życiu, tak więc jeżeli już macie bilety na Open’era, koniecznie się na nich wybierzcie!

David Byrne – American Utopia (09.03)

W kontekście Open’era to kolejna ważna premiera z tego tygodnia. David Byrne powraca po sześciu latach (Chociaż z całkowicie solowym materiałem po dziesięciu) i przypomina wszystkie atuty, z których niegdyś słynął. Mimo, że porusza się w całkiem stonowanej estetyce, każdy kawałek wyróżnia się jakimś ciekawym smaczkiem. A to pojawi się niemal prymitywny, komputerowy bit, a to nieśmiało przewinie się gdzieś klawesyn czy sitar, a to – tak jak w zdecydowanie najlepszym utworze na płycie (“I Dance Like This”) – przywali w nas mocny, industrialny hałas. Warto posłuchać i z pewnością warto zobaczyć za kilka miesięcy w Gdyni.

August Greene – August Greene (09.03)

Wbrew pozorom nie jest to solowe dzieło jakiegoś debiutanta, a nowy projekt Commona, w którym towarzyszą mu kompozytor i pianista jazzowy – Robert Glasper i perkusista, a zarazem producent – Karriem Riggins. Początkowo ich współpraca miała przynieść jeden kawałek do dokumentalnej produkcji Netflixa – “13th”, ale ewoluowała w całą płytę. Oczywiście świetną. “August Greene” to pozycja obowiązkowa dla fanów jazz rapu i jedna z ładniejszych płyt hip-hopowych tego roku.

Złota Jesień – W tobie nie jestem sobą (08.03)

Trudno uwierzyć, że to dopiero druga pełnoprawna płyta tego warszawskiego zespołu. Złota Jesień zdążyła zbudować sobie już niemal kultowy status – i to nie tylko w stołecznym podziemiu. Na “W tobie nie jestem sobą” króluje światowej klasy noise rock spod znaku chociażby Gnod. Sześć kawałków o nieustannie zmieniającej się dynamice, lo-fi wokal i okazjonalne samplowane wstawki. Wszystko się zgadza.

Podaj dalej!