Bez owijania w bawełnę – kto nie słuchał w maju poniższych rzeczy, ten trąba.


Tyler, The Creator - IGOR (17.05) / neo-soul, experimental hip-hop

Choć “IGOR” zaczyna się od całkiem tłustego beatu, który mógłby zapowiadać album mocno zbliżony do jego dotychczasowych, experimental hip-hopowych działań, szybko zamienia się w neo-soulowe dzieło o rozstaniu. No i mam przyjemność stwierdzić, że na tym polu Tyler, The Creator też spisuje się doskonale. Wspaniale zarządza gatunkowymi kliszami i przetyka je swoimi eksperymentami, dzięki czemu trudno się tym znudzić. Bardzo dobra forma Tylera. Jaram się, jak on na powyższym teledysku. (k)


The National - I Am Easy To Find (17.05) / chamber pop

Jest to zarazem niepokojąco dziwna i do bólu zwyczajna płyta The National. No, może trochę tu więcej rozmachu niż na ostatnich albumach. Bryce Dessner przerzucił się niemal całkowicie na aranżację orkiestry, która towarzyszy zespołowi na całej płycie. Z kolei Matt Berninger chowa się za licznymi wokalistkami zaproszonymi do współpracy (choć w wielu przypadkach to raczej on jest wokalnie na drugim planie). Jedną z tych wokalistek jest Sharon Van Etten i tak sobie myślę, że gdyby przyłożyć kierunek muzyczny na “I Am Easy To Find” do jakiejś szufladki, to właśnie jej fanom spodoba się najbardziej. A czy fani The National będą zadowoleni? Zdania pewnie będą podzielone. Ja jestem na tak. (k)


Amyl and the Sniffers - Amyl and the Sniffers (24.05) / punk rock

“Punk rock umarł” / “Punk rock nie umarł” (czy tam jakikolwiek inny gatunek muzyczny) to takie dwa muzyczne odpowiedniki zdania “Kiedyś to było”. Nie muszę dodawać, że wywołują we bardzo złe emocje. Po wydaniu pierwszej pełnoprawnej płyty przez Australijczyków z Amyl and the Sniffers internet wybuchł i słowa przekonujące o tym, że “punk rock ma się w końcu dobrze” wylały się wszędzie. Nie ma czegoś takiego jak śmierć gatunków we współczesnej muzyce rozrywkowej i AatS na pewno niczego nie wskrzesili, ale ten entuzjazm jest jak najbardziej usprawiedliwiony, bo ta płyta jest po prostu doskonała. Szybki, błyskotliwy punk z przełomu lat 70. i 80. ale podany w taki sposób (również produkcyjnie), że uszy nie bolą i słucha się tego po prostu… przyjemnie? O Matko, biorę w ciemno. Ten zespół to fenomen i “Amyl and the Sniffers” to tylko potwierdza. Wbijajcie w to koniecznie. (k)


Pip Blom - Boat (31.05) / indie rock

Holenderska scena indie rockowa to chyba jedna z najciekawszych scen okołogitarowych w Europie, a nawet na świecie. Pip Blom są jednymi z jej najbardziej eksportowych przedstawicieli i nie ma tu żadnego przypadku. Do tej pory atakowali EPkami, które choć bardzo się podobały i z łatwością budowały status tego zespołu, to jednak charakteryzowały się pewnym nieopierzeniem i naiwnością. Pierwsza płyta długogrająca to już jednak coś innego – może ciężko tu mówić o dojrzałości, ale Pip Blom z pewnością wiedzą już czego chcą. Mamy tu więc całkiem zgrabne piosenki, ale ubrane w klimat, który pozbawia je prawie całej słodyczy. Jeśli miałbym to do czegoś porównać, to do ostatniej płyty Courtney Barnett. Doskonała letnia płyta dla tych, którzy za latem tak do końca nie przepadają. (k)


YC-CY - béton brut (15.05) / noise rock 


Nie od dziś wiadomo, że Daughters są undertone’ową topką. Jeśli waszą też to jest szansa, że poszanujecie też YC-CY. Dużo to dzikich wrzasków idących w poprzek połamanej rytmiki, gęstej jak babciny żurek pracy sekcji i zniekształconego brzmienia gitary. Jedynym mankamentem pozostaje matowa produkcja, przez którą materiał traci co nieco na dynamice. (Mateusz)


Interpol - A Fine Mess EP (17.05) / indie 

Interpol zarejestrował “A Fine Mess” podczas pracy nad ostatnim albumem “Marauder”. Z wywiadów z Paulem Banksem wynika, że efektem sesji od początku miały być dwa wydawnictwa. Mam dylemat, bo właśnie wydany zestaw uświadamia, jak dobry mogło być ich ostatnie LP. “A Fine Mess” zdaje się prawdziwym miąższem tamtej sesji. Właściwie każdy track można postawić obok najlepszych fragmentów tego, co panowie nagrali po “Antics”. Dodatkowo może cieszyć puszczanie oczka do starszych słuchaczy w tekście do “Real Life”, gdzie Banks nawiązuje do wersów z “Say Hello To the Angels”. (Mateusz)


Urin - Incydent (20.05) / punk 

Demówka Urin była jednym z moich ulubionych zeszłorocznych wydawnictw. “Incydent” w niczym jej nie ustępuję. To dalej ociekający wkurwieniem punk pływający w pogłosie, przesterach i sprzęgach. Tak intensywny, że mógłby być soundtrackiem do obrazów samochodowych kraks. (Mateusz)


Bałtyk - Self Help Pt.2 (01.06) / singer songwriter

W marcu zachwycałem się pierwszą częścią “Self Help”, a już teraz Bałtyk dorzuca następną, godzinną tabletkę regulującą chemię w mózgu. Działa. Właśnie wydany materiał nie traci atutów, które stojący za projektem Michał Rutkowski ujawniał poprzednio. Dalej budzi podziw nośność tych utworów i umiejętność do konstruowania bardzo prostymi środkami (to dalej gitara akustyczna, programowana perkusja, analogowy syntezator i sample) naprawdę ciekawych aranży. Ciekawie się złożyło, że w tym samym odcinku premier opisuję kompilacje “Running from the dark”, bo Bałtyk pasowałby tam jak ulał. Może słabo posiłkować się notkami promocyjnymi, ale “terapeutyczne ciepło”, chęć pomocy samemu sobie i niesienia ukojenia innym to emocjonalne aspekty, które bez trudu można wyczuć w tych dźwiękach. (Mateusz)



Czechoslovakia - HVST (17.05) / indie

Trzonem Czechoslovakii jest Adam Piskorz (również grający w Gars i Andrew Grubba), jedyna osoba pojawiająca się w każdym dotychczasowym wcieleniu grupy. Na “HVST” składu dopełnia Jakub Mondrzejewski (kiedyś Aporia i Seaborn) i Mateusz Kunicki, trójmiejski człowiek instytucja, znany z Kevina Arnolda, In The Name Of The Name, Where Is Jerry, Miasta 1000gitar czy solowego projektu Vreen. Na poprzedniej, “malimy” skład twórczo wskrzeszał klimaty The For Canation i rodzimej alternatywy spod znaku Ewy Braun. “HVST” jest dużo jaśniejszym pod względem klimatu zestawem. Można spokojnie szukać punktów stycznych w trójmiejskich składach, jak Ścianka (“wstyd) i Kobiety (“nie zależy mi”), ale nagromadzenie przestrzennych fuzzów wzbudza nostalgię za wczesnym The Smashing Pumpkins (“pamiętam”) czy współczesnych swatów grunge’u i shoegaze’u Nothing (“chwasty”).  (Mateusz)



VA - Running from the dark (28.05) / muzyka wysoko wrażliwa

Running from the dark” jest kompilacją wydaną z okazji miesiąca świadomości zdrowia psychicznego, a zysk z jej sprzedaży jest przeznaczony National Alliance On Mental Illness, jedną z największych amerykańskich zajmujących się wspomnianą problematyką. Artyści penetrują różne muzyczne rejony. Dominuje sypialniany singer songwriting, ale natrafiamy na ciekawe wycieczki w stronę ambientu czy dream popu. Wspólną przestrzenią większości z nich jest namacalna kruchość i intymny charakter. Demówkowa jakość niektórych nagrań tylko podkreśla wspomniane cechy. Wielu artystów zasiliło zestaw nie tylko ze względu na szczytny cel, ale również własne, ciężkie doświadczenia związane ze zdrowiem psychicznym. Takie utwory jak bajkowo rozmyte “Oh My God” Fog Lake, wyszeptane “Passing Storm” Rough Draft Writing, utrzymane w duchu późnego Elliotta Smitha “Grey and mint” projektu kitchen, slowcore’owe “dream” waveform*, clickmusick’owe “im here if you need me” Owlson, trzeszcząco shoegaze’owe “Ever Fallen In Drop” Joni Void to prawdziwe perły. Jeśli szukaliście na spotify playlisty “muzyka, która przytuli Cię w potrzebie”, to przestańcie. Ona już na was czeka i nazywa się “Running from the dark”. (Mateusz)


Arlo Day - Bad Timing EP (31.05) / singer-songwriter

Nie co dzień songwriterka z tysiącem łapek w górę na Facebooku debiutuję w barwach Domino Recordings. W przypadku Arlo Day można zrozumieć ten fenomen. Nie trzeba czytać wywiadów z artystką, żeby wiedzieć, że to epka o rozstaniu. “Bad Timing” to numer przenoszący w świat roztrzaskanych serduszek i mieszkań, z których właśnie wyprowadził się ktoś bliski. Jego ciekawym, jaśniejszym rewersem (zaczynających się od tych samych dźwięków granych w innej tonacji) jest zamykający zestaw “Broke”. Jeśli Arlo utrzyma obrany kurs i jakość, na pewno jeszcze o niej usłyszymy. (Mateusz)


single / teledyski / inne 

Bez – Zimowy Brzask / dream pop



Bez – Nigdy na zawsze / dream pop

Wreck and Reference – A Mirror / experimental rock

B Boys – I Want / post-punk

White Reaper – Might Be Right / garage punk, power pop

Sleater-Kinney – Hurry On Home / indie rock

Metronomy – Lately / alternative rock

Julia Shapiro – Shape / dreampop


Jesteśmy na Spotify:


Jeżeli podobają się Wam treści, jakie prezentujemy i chcecie nas wesprzeć, możecie odwiedzić nasz profil na Patronite:

Podaj dalej!