I pyk! Pierwszy miesiąc roku za nami. Z tej okazji mamy dla Was aż 7 nowych płyt i wiele singli. Do słuchania – marsz!


Boy Harsher - Careful (1.02) // cold wave

Nigdy nie było mi po drodze z Boy Harsher – oczywiście Pain odtwarzałam zdecydowanie za wiele razy, ale kilka podejść do słuchania ich dłużej nie skończyło się dobrze. Czegoś mi w ich muzyce brakowało, inni powiedzą, że może do niej nie dojrzałam. Dlatego świetnie się złożyło, że najnowszy album tego duetu ujrzał światło dzienne kilka dni przed moimi urodzinami, bo jestem nim zachwycona już od pierwszego przesłuchania. Całość wydaje się bardzo przemyślana. Równie taneczna i uwodząca, ale bardziej mroczna. Takiej muzyki mogłaby słuchać dzisiejsza Audrey Horne na swoim iPodzie, paląc papierosa przed pierwszą lekcją. Słuchając Careful odnoszę wrażenie, że Boy Harsher poszedł o krok dalej i nie jest już tylko goth-duetem grającym na syntezatorach. To po prostu doskonale odrobiona praca domowa, na której usłyszymy inspiracje Tears for Fears czy Nitzer Ebb. (Agata)


DEAD KIWIS – Systematic Home Run (28.01) // math-core

Niech nie zwiedzie was otwierające album intro, które pasowałoby raczej do grupy zanurzonej w electro-popowych latach 80. Grupa mimo estetyki mogącej kojarzyć się z „Drive” penetruje okolice bezlitosnego mathcore’a z domieszką grindcore’a i ciupką rockowej penery (motywu z drugiej połowy „The Almighty Rektos” nie powstydziliby się stonerowcy, którymś ktoś podmienił trawkę na kokainę). Fajne, że mimo precyzji, bez której próby grania takiej muzyki brzmiałyby jak kabaret, zespół brzmi jednocześnie bardzo swobodnie. Nadany przez ich samych tag „chaotic” ma swoje uzasadnienie. Dla osób, których nie odstrasza The Dillinger Escape Plan czy bardziej połamane rejony z dyskografii Pattona albo Justina Pearsona. (Mateusz)


Martim Monitz – Alba (01.02) // post-punk

Korzenie Martima to między innymi owiane legendą noise rockowe Ciastko (nie przegapcie tegorocznej reedycji ich płyty u wujka Gustaffa!) i nowofalowe Hipnote. Znając estetykę, w której wcześniej obracali się członkowie grupy nietrudno sobie wyobrazić, jak brzmi ich drugi album „Alba”. Jest to polska szkoła post-punku (tembr głosu, jak i niepokojący charakter tekstów kojarzą mi się z twórczością Lecha Janerki) przewietrzona przez nerwowe gitarowe zagrywki tuzów Amphetamine Reptile Records. W stosunku do poprzedniej płyty więcej tu rozbudowanych form. Swoje pięć groszy dokładają też saksofoniści Bartłomiej Frank i Tomasz Gadecki (między innymi Lonker See, Olbrzym i Kurdupel). (Mateusz)


Wojtek Kurek – Ovule (29.01) // experimental

Wojtka Kurka nie trzeba przedstawiać nikomu głębiej siedzącemu w polskiej muzyce improwizowanej, eksperymentalnej i poszukujących odłamach jazzu. Bębnił i bębni między innymi w Trio Maku, Chryste Panie, Szpetach czy Paper Cuts. Poza tym eksploatował bardziej elektroniczne brzmienia pod szyldem Warten. Gdybym chciał polecić Ovule odbiorcom muzyki elektronicznej, opisałbym je, jako coś na kształt naturalistycznego glitchu. Materiał jest bogate w różnego rodzaju perkusyjne brzmienia, choć bardzo rzadko sklejają się one w bardziej regularny przelot, jak w eai21. Bardzo odświeżające, ciekawe nagrania. (Mateusz)


Vorhees - Tracks for Movement (1.02) // ambient

Coś dla fanów Briana Eno. Vorhees to jednoosobowy projekt  Dany Wachs, inżynierki dźwięku z Nowego Jorku. Zręcznie bawi się formami ambientu i popu, serwując iście kosmiczną podróż na Tracks For Movement. (Agata)


Cherry Glazerr - Stuffed & Ready (01.02) // indie rock

Clementine Creevy z (nieco zmienioną) ekipą okopała się na pozycjach zdobytych przy poprzedniej, świetnej płycie i w sumie niczego już nie atakuje. Nie musi. “Stuffed & Ready” to dowód na to, że nawet w dzisiejszym indie rocku można mieć swój rozpoznawalny styl i tworzyć super płyty oparte na jednym czy dwóch popisowych schematach. Cherry Glazerr w praktycznie każdym kawałku balansuje między delikatnym dream popem a przesterami i klimatem bliższym rockowemu pazurowi. No dobra, bez przesady – ale wiecie, o co chodzi. A jak nie, to klikajcie play na powyższym kawałku i szybko zajarzycie. Dla mnie bomba – może nie jądrowa, jak w przypadku poprzedniego albumu (wink wink), ale i tak potężna. (k)


Rustin Man - Drift Code (01.02) // art rock

Wszyscy, którzy w zeszłym roku jarali się płytą Davida Byrne’a mają w tym tygodniu swoje święto, bo “Drift Code” to płyta, która spodoba się im jeszcze bardziej. Wystarczy powiedzieć, że za tym projektem kryje się Paul Webb z Talk Talk i już mamy gwarancję jakości, nie? A samo “Drift Code” to zbiór świetnie skrojonych, bogatych aranżacyjnie (choć nie na tyle, żeby przytłaczać) kawałków na pograniczu art rocka i chamber jazzu. W sam raz na spokojny wieczór. (k)


Single / Teledyski / Inne:

SPIRIT IN THE ROOM – THE FUTURE IS IMMEDIATE // alternative rock

HEALTH “FEEL NOTHING” // noise rock

Elliott Power – Kill Fee // trip-hop

UNKLE – The Other Side // alternative

Kælan Mikla – Draumadís // post-punk, cold wave

Frankie and the Witch Fingers – Pleasure // garage rock

Billy Changer – Let’s Dream a Little Bit More // dream pop

Avey Tare – Saturdays (Again) // neo-psychedelia

These New Puritans – Inside the Rose // post-punk

FEWS – More Than Ever // post-punk

White Denim – Shanalala / NY Money // indie rock

Interpol – Fine Mess // post-punk

Partner – Long & McQuade // power pop

Fake Laugh – Honesty // indie pop

King Gizzard & The Lizard Wizard – Cyboogie // psychedelic pop

Cage The Elephant – Ready To Let Go // alternative rock

The Chemical Brothers – Got To Keep On // big beat

 


Jesteśmy na Spotify:


Jeżeli podobają się Wam treści, jakie prezentujemy i chcecie nas wesprzeć, możecie odwiedzić nasz profil na Patronite:

Podaj dalej!